poniedziałek, 7 października 2013

Chapter: 1

Budzik jak zwykle zadzwonił o 6 rano. Szczęście tryska ze mnie jak z wodospadu Niagara! Tak bardzo nie chce mi się wstawać, a gdy pomyśle że jeszcze muszę iść do szkoły to w ogóle odechciewa mi się żyć! Jedynym plusem jest to że zobaczę się dziś z Niall'em. Jest moim najlepszym przyjacielem już od pierwszej klasy podstawówki. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, był ze mną w każdej chwili. Kocham go jak brata.
  Po krótkiej chwili rozmyślań, w końcu zwlekłam się z łóżka i stanęłam przed szafą. NO TAK W CO SIĘ UBRAĆ! Jest koniec czerwca a na dworze są już straszne upały. Postanowiłam założyć jeansowe szorty i miętową bluzkę z kołnierzykiem. Szybko założyłam na siebie ubrania i spojrzałam na zegarek, jest 6:40. Czas na śniadanie. Zeszłam na dół do kuchni i przywitałam się z mamą która już wychodziła do pracy. Jest pielęgniarką, więc ma ręce pełne roboty. Rzadko kiedy jest w domu, wychodzi do pracy wcześnie rano i albo pracuje wieczorami, albo wraca nad ranem. Prześpi parę godzin i znowu to samo. Błędne koło.
  Stanęłam przed otwartą lodówką i zastanawiałam się co by tu zjeść. O NIE! NA PEWNO NIE NALEŚNIKI! Nie lubiłam ich już od dziecka i pozostało mi tak do teraz. Niedobrze mi już jak na nie patrze. Postanowiłam, więc zjeść płatki na mleku. Wiedziałam, że za niedługo wpadnie Nialler po mnie do szkoły, dlatego zrobiłam od razu dwie porcje. Zaczęłam jeść w ciszy. Po jakichś 5 minutach usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Wiedziałam, że to Niall. Mój dom jest jego domem i na odwrót. Wstałam żeby się z nim przywitać.
-Cześć.- powiedział z bananem na twarzy przytulając mnie.- Gotowa na kolejny cudowny dzień w szkole? Moja mina wyglądała mniej więcej tak--> -.-. Dźgnęłam go w żebra i wskazałam na miskę z płatkami.
- Zjedz, ja pójdę po książki i możemy wychodzić.- powiedziałam po czym udałam się w górę schodów. Właściwie to co my mamy dziś za lekcje? Spojrzałam na plan lekcji powieszony nad biurkiem. Dziś piątek O TAK! a więc mam 6 lekcji. Pierwsza jest chemia potem matma, chiszpański, wf, fizyka i angielski. Wszystko by było fajnie gdyby nie ta chemia. Matma ujdzie w tłoku, ale błagam tylko nie chemia!! Nienawidzę jej, może dlatego mam z niej ledwo 3 na koniec. Spakowałam wszystkie potrzebne książki i wróciłam z powrotem do Niall'a. Stał tyłem do mnie wkładając pustą miskę do zlewu. Chyba nie słyszał jak schodziłam na dół. Jest to doskonała sytuacja żeby go nastraszyć. W końcu odegram się na nim po ostatnim razie kiedy to mało co nie dostałam przez niego zawału!
   Siedziałam sobie w parku na huśtawce czekając na niego, a ten podszedł mnie od tyłu i zaczął się drzeć: BUUU!! Spadłam z huśtawki twarzą do przodu i obdarłam sobie ręce.
  Podeszłam do niego na palcach i już miałam go chwycić w pasie, kiedy odwrócił się złapał moje ręce i uniósł do góry.
-Myślisz, że tak łatwo mnie podejść?
- Zawsze można spróbować c'nie?- zaczęliśmy się śmiać jak idioci.
  Gdy wreszcie przestaliśmy się śmiać, wyszliśmy z domu. Do szkoły idziemy zazwyczaj pół godziny, ale Nialler jak to u niego bywa musiał zajść do sklepu. Horan kupił chipsy, żelki i colę, wszystko zdążył zjeść przed dojściem do szkoły, picie zostawił na w-f.
Gdy dotarliśmy do szkoły rzy szafkach zatrzymała nas Pani Heatrow.
-Ariana, Niall możecie przyjść do mnie po tej lekcji? Chciałabym z wami porozmawiać.
- Dobrze, przyjdziemy. -Ciekawe czego ona od nas chce. Zaraz powinien być dzwonek, więc idziemy na lekcję chemii. Tak się cieszę, że spędzę 45 minut na znienawidzonym przedmiocie. Zdążyliśmy zająć swoje miejsca, i usłyszeliśmy dzwonek. Będzie cudem, jeśli mnie nie zapyta. Ostatnio pyta mnie co lekcje, a ja jak zawsze nic nie wiem.
  Siedzę w ławce i co chwila sprawdzam zegarek. Jest godzina 8:41. Cztery minuty!!! Spoglądam na Nialla, piszę nuty w swoim zeszycie. Pewnie znowu układa melodię do piosenki, którą mi później zagra na gitarze. Uwielbiam słuchać jak śpiewa i gra. Ma świetny głos. Nie zdziwiłabym się gdybym przechodziła jakąkolwiek ulicą na świecie i zobaczyłabym bilbord z jego zdjęciem i napisem, że to najsławniejszy wokalista na świecie.
Godzina 8:45  Słyszymy dzwonek. NARESZCIE!!!!!
-Dokończycie zadanie 2,5,6 ze strony 98. Dziękuje. Do widzenia.
Idziemy z Niallerem do Pani Heatrow, wchodzimy do klasy.
-Dzień Dobry! Chciała Pani z nami porozmawiać.
-Tak. Za kilka dni koniec roku szkolnego, więc chciałabym żebyście zaśpiewali piosenkę w duecie.
Próby odbywały by się codziennie w czasie lekcji. Piosenka nie jest trudna. Wiem, że lubicie śpiewać i dobrze wam to wychodzi. A więc zgadzacie się?
-Ja się zgadzam, a ty Ariana?
-Tak, ja też. Kiedy by się odbyła pierwsza próba?
-Myślę, że w poniedziałek o 9.00. Proszę to jest piosenka którą zaśpiewacie. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Z mojej strony to by było już wszystko. Macie jakieś pytania?
-Nie, nie mamy. Dziękujemy. Do widzenia.
   Reszta dnia minęła szybko. Wracamy teraz ze szkoły. Jestem wykończona. Jak dobrze, że dziś piątek. Wejdę do domu, zjem obiad i urządzę sobie krótka drzemkę.
-Co robisz jutro wieczorem?-Niall jak zawsze coś planuje.
-Pewnie to samo co robiłam tydzień temu, czyli oglądałam romansidła.
-No to może u mnie pooglądamy te romansidła?
-Czemu nie.-Przynajmniej ten weekend będzie ciekawszy niż poprzedni. Od 9 do 16.30 byłam w pracy, pracuje w kawiarni, przynajmniej dobrze, że w niedziele zaczynam dopiero od 12.
-Okey. Przyjdę po ciebie o 17. Twoja mama jutro pracuje wieczorem?
-Tak, chyba tak. A co?
-Jeśli pracuje to zostajesz u mnie na noc, a jeśli nie pracuje to też zostaniesz na noc, która opcja ci bardziej pasuje?
-Hhahhaah Obie propozycje są ciekawe. Dobra zostanę, ale podwieziesz mnie w niedziele do pracy.
-Dla ciebie wszystko.- Byliśmy już pod moim domem, więc pożegnaliśmy się i weszłam na podwórze. 
  Weszłam do domu, zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do siebie do pokoju. Przebrana w codzienne ubrania zeszłam na dół. Robiąc obiad śpiewałam piosenkę , która leciała w radiu.
  Zjadłam obiad, gdy spojrzałam na zegarek była 16.24. Postanowiłam pójść się zdrzemnąć.
Weszłam po schodach na górę. Zanim poszłam spać popisałam jeszcze z Niallerem. Po 10 minutach wreszcie zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz