poniedziałek, 14 października 2013

Chapter: 2

Jak każdego sobotniego poranka zadzwonił mój budzik, informujący mnie o tym, że muszę już wstać. Niechętnie przeciągnęłam rękę, aby wyłączyć natarczywy dźwięk, po czym dłońmi przetarłam zaspane oczy. Odrzuciłam kołdrę na bok i wtedy poczułam, jak zimne powietrze powoduje delikatne ciarki na moim ciele. Przeszedł przeze mnie dreszcz, dlatego pośpiesznie opuściłam ogrzane łóżko i zarzuciłam na siebie ciepły szlafrok. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie 7:40 Oddałabym wszystko żebym mogla jeszcze sobie pospać, nie lubię kiedy muszę wcześniej wstawać. Należę do osób, które mogłyby spać całymi dniami i nigdy ich to nie zmęczy.
 Odłożywszy wszystkie myśli na bok, skierowałam się do jednych z drzwi, które prowadziły do łazienki. Rozebrałam się do nagości, po czym weszłam pod prysznic. Odkręciłam dwa korki, a następnie na moje ciało spłynęła letnia woda, dająca mi dużo ukojenia. Wyszłam z kabiny prysznicowej i wytarłam się fioletowym ręcznikiem. Gdy już byłam sucha odwiesiłam go na bok, po czym założyłam na siebie bieliznę w czarną koronkę.
  Stanęłam przed szafą, kiedy tylko znalazłam się już w pokoju. Ubrałam krótkie czarne spodenki, białą bluzkę i do tego vansy. Zeszłam po schodach i od razu zaczęłam kierować się w stronę kuchni. Pomyślałam że na śniadanie zrobię sobie jajecznice, wiec wyjęłam jedną małą cebulę, obrałam ja i zaczęłam ją kroić w kostkę po czym wrzuciłam na patelnię żeby się podsmażyła późnej wrzyciłam jajka i po chwili nakładałam sobie jajecznice na talerz. 
  Po zjedzeniu śniadania poszłam poszukać mamy ale nigdzie jej nie było więc pewnie pojechała już do pracy. Przechodząc obok kalendarza zobaczyłam date 21.06.2008 r. serce mi pękło, gdy przypomniałam sobie co wydarzyło się tego dnia. Za dwa dni mija pierwsza rocznica smierci mojego taty.
  Siedziałam w swoim pokoju czytając książkę i czekając aż tata przyjedzie z lotniska. Wyjechał miesiąc temu do Londynu, pozałatwiać interesy. Usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko wybiegłam ze swojego pokoju i zbiegłam po schodach kierując sie ku drzwiom wejściowym. Mama otwierała dzwi, a ja ustalam obok niej. Nie mogłam sie doczekać aż wreszcie go zobaczę, kochałam go nad zycie.
Dziwne!. Zamiast taty zobaczyłyśmy dwóch funkcjonariuszy policji. 
-Dzień dobry. Czy to dom Państwa Grande?- Zapytał jeden z policjantów. Nie wiedziałam o co może chodzić, ale czułam, że to nie będzie miła wizyta.
-Dzień dobry. Tak, w czym mogę pomoc ?
-Możemy wejść ? Musimy z Paniami  porozmawiać.
-Tak, oczywiście, proszę.- Mama szerzej otworzyła drzwi, a ja przesunęłam się na bok. Poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie i jeden z policjantów zaczął mówić.
-Pani mąż miał wracać dzisiaj z Londynu, tak?
-Tak, to prawda. Czy coś się stało?
-Samolot, którym leciał Pan Grande wleciał w mgłę, do tego strasznie błyskało. Pilot stracił panowanie nad sterami. Samolot rozbił się. Przykro mi, ale nikt nie przeżył.- Suchałam go i nie mogłam uwierzyć, wybuchłam płaczem. Nigdy nie zapomne mojego kochanego tatusia. Dzięki niemu pokochałam książki, on nauczył mnie pływać, pokazał  jak nakarmić jabłkiem konia i to on uczył mnie jeździć na rolkach i na rowerze. Z nim włóczyłam się po pięknych dzikich plażach. Miał specyficzne, często nie rozumiane przez innych poczucie humoru.
Robił najlepszą jajecznicę na świecie, nigdy w tej konkurencji nie prześcignęłam mistrza, nigdy już nie zjem takiej jajecznicy. 

Zadręcza mnie myśl, że zmarł, a ja nie zdążyłam mu powiedzieć, jak bardzo go kocham.
Nie był ideałem, popełniał błędy, miał wady i słabostki, ale mój tata był skromnym, prostym, dobrym człowiekiem...  Kochalam, kocham i bede go kochac juz na zawsze.

  Z moich zamyśleń wyrwał mnie dzwoniący telefon. 
-Cześć mamo!
-Cześć kochanie, przepraszam, że tak wcześnie musiałam wyjść ale wiesz mam obowiązki w pracy. Chciałam cię uprzedzić że nie wrócę na noc. Andrea zaprosiła mnie do siebie na babski wieczór. 

-Okey, ja i tak miałam zostać na noc u Niall'a.
-Dobrze, bawcie się dobrze. Kocham cię!. 
-Ty też baw się dobrze, tez cie kocham mamo. Pa- Rozłączyłam się i spojrzałam na zegarek w komórce 8:09. Chwyciłam torebkę leżącą na szafce w przedpokoju i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i zaczęłam się kierować w stronę kawiarni w której pracuję. 

***
-Dzień dobry. W czym mogę pani pomóc?- Podeszłam do stolika, wymuszając szczery uśmiech, który nie był łatwym zadaniem dzisiejszego dnia. To o czym sobie przypomniałam było smutnym wspomnieniem z przed roku.Trzeba wrócić do rzeczywistości i cieszyć się każdym dniem, nigdy nie wiadomo jakie czeka nas życie. 
-Dzień dobry, poproszę kawę latte z mlekiem i do tego szarlotkę, dziękuje.- Odeszłam od stolika, ustałam za ladą i zaczęłam przygotowywać kawę. Nałożyłam kawałek ciasta na talerzyk i postawiłam na tacy gdzie stała wcześniej przygotowana kawa. Podniosłam tacę i zaczęłam iść do stolika przy którym siedziała ta babka. 
-Proszę bardzo, pani zamówienie.- Postawiłam jej kawę i kawałek ciasta na stoliku.
-Dziękuje bardzo. -Kiwnęłam głową i odeszłam. Skierowałam się na zaplecze. Wziełam szczotkę i wiadro z mopem. Do wiadra nalałam trochę płynu i wody, postawiłam wszystko przy ścianie, no tak teraz trzeba czekać aż ta baba stąd wyjdzie. Z racji tego, że już nikt nie przyszedł usiadłam i zaczęłam grać w jakąś grę na telefonie. Po ok. 10 minutach grania w durną gierkę wreszcie kobieta opuściła kawiarnię. Wstałam i chwyciłam szczotkę, zaczęłam zamiatać podłogę. Później zmyłam ją zmyłam i poszłam się przebrać.
-Andrea nie zamykaj, zapomniałem zabrać telefonu. Ja zamknę kawiarnię a ty możesz już iść.- 
-Okey, do jutra Nick- Pożegnałam się z szefem i zaczęłam zmierzać w stronę domu Niall'a. Nie przeszła dwudziestu metrów, zobaczyłam go obok mnie.
-Hej Niall.
-Cześć Ariana. Gotowa na wieczorny seans filmowy?
-Tak, nie mogę się doczekać. 
-Dobra to idziemy.- Szliśmy ulicą wygłupiając się. Niall szedł z boku, a ja ustałam na środku ulicy i zaczęłam głaskać małego rudego kotka.
-Ariana możesz zejdź ze środka ulicy!!!-  Horan zaczął na mnie krzyczeć, przekręciłam głowę w stronę Niall'a, żeby coś powiedzieć ale usłyszałam tylko jego ostatnie słowa.
-Ariana!! Kurwa,samochód, uważaj!!!- Spojrzałam na przeciw siebie, a potem widziałam już tylko ciemność przed oczami...



***
Siemka. 
Mamy nadzieje, że się nie zanudziliście na śmierć. 
Kolejny rozdział powinien się pojawić w następnym tygodniu.
Proszę komentujcie!!! Chcielibyśmy znać wasze zd anie, czy się podoba. !!
xoxoxo :D

poniedziałek, 7 października 2013

Chapter: 1

Budzik jak zwykle zadzwonił o 6 rano. Szczęście tryska ze mnie jak z wodospadu Niagara! Tak bardzo nie chce mi się wstawać, a gdy pomyśle że jeszcze muszę iść do szkoły to w ogóle odechciewa mi się żyć! Jedynym plusem jest to że zobaczę się dziś z Niall'em. Jest moim najlepszym przyjacielem już od pierwszej klasy podstawówki. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, był ze mną w każdej chwili. Kocham go jak brata.
  Po krótkiej chwili rozmyślań, w końcu zwlekłam się z łóżka i stanęłam przed szafą. NO TAK W CO SIĘ UBRAĆ! Jest koniec czerwca a na dworze są już straszne upały. Postanowiłam założyć jeansowe szorty i miętową bluzkę z kołnierzykiem. Szybko założyłam na siebie ubrania i spojrzałam na zegarek, jest 6:40. Czas na śniadanie. Zeszłam na dół do kuchni i przywitałam się z mamą która już wychodziła do pracy. Jest pielęgniarką, więc ma ręce pełne roboty. Rzadko kiedy jest w domu, wychodzi do pracy wcześnie rano i albo pracuje wieczorami, albo wraca nad ranem. Prześpi parę godzin i znowu to samo. Błędne koło.
  Stanęłam przed otwartą lodówką i zastanawiałam się co by tu zjeść. O NIE! NA PEWNO NIE NALEŚNIKI! Nie lubiłam ich już od dziecka i pozostało mi tak do teraz. Niedobrze mi już jak na nie patrze. Postanowiłam, więc zjeść płatki na mleku. Wiedziałam, że za niedługo wpadnie Nialler po mnie do szkoły, dlatego zrobiłam od razu dwie porcje. Zaczęłam jeść w ciszy. Po jakichś 5 minutach usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu. Wiedziałam, że to Niall. Mój dom jest jego domem i na odwrót. Wstałam żeby się z nim przywitać.
-Cześć.- powiedział z bananem na twarzy przytulając mnie.- Gotowa na kolejny cudowny dzień w szkole? Moja mina wyglądała mniej więcej tak--> -.-. Dźgnęłam go w żebra i wskazałam na miskę z płatkami.
- Zjedz, ja pójdę po książki i możemy wychodzić.- powiedziałam po czym udałam się w górę schodów. Właściwie to co my mamy dziś za lekcje? Spojrzałam na plan lekcji powieszony nad biurkiem. Dziś piątek O TAK! a więc mam 6 lekcji. Pierwsza jest chemia potem matma, chiszpański, wf, fizyka i angielski. Wszystko by było fajnie gdyby nie ta chemia. Matma ujdzie w tłoku, ale błagam tylko nie chemia!! Nienawidzę jej, może dlatego mam z niej ledwo 3 na koniec. Spakowałam wszystkie potrzebne książki i wróciłam z powrotem do Niall'a. Stał tyłem do mnie wkładając pustą miskę do zlewu. Chyba nie słyszał jak schodziłam na dół. Jest to doskonała sytuacja żeby go nastraszyć. W końcu odegram się na nim po ostatnim razie kiedy to mało co nie dostałam przez niego zawału!
   Siedziałam sobie w parku na huśtawce czekając na niego, a ten podszedł mnie od tyłu i zaczął się drzeć: BUUU!! Spadłam z huśtawki twarzą do przodu i obdarłam sobie ręce.
  Podeszłam do niego na palcach i już miałam go chwycić w pasie, kiedy odwrócił się złapał moje ręce i uniósł do góry.
-Myślisz, że tak łatwo mnie podejść?
- Zawsze można spróbować c'nie?- zaczęliśmy się śmiać jak idioci.
  Gdy wreszcie przestaliśmy się śmiać, wyszliśmy z domu. Do szkoły idziemy zazwyczaj pół godziny, ale Nialler jak to u niego bywa musiał zajść do sklepu. Horan kupił chipsy, żelki i colę, wszystko zdążył zjeść przed dojściem do szkoły, picie zostawił na w-f.
Gdy dotarliśmy do szkoły rzy szafkach zatrzymała nas Pani Heatrow.
-Ariana, Niall możecie przyjść do mnie po tej lekcji? Chciałabym z wami porozmawiać.
- Dobrze, przyjdziemy. -Ciekawe czego ona od nas chce. Zaraz powinien być dzwonek, więc idziemy na lekcję chemii. Tak się cieszę, że spędzę 45 minut na znienawidzonym przedmiocie. Zdążyliśmy zająć swoje miejsca, i usłyszeliśmy dzwonek. Będzie cudem, jeśli mnie nie zapyta. Ostatnio pyta mnie co lekcje, a ja jak zawsze nic nie wiem.
  Siedzę w ławce i co chwila sprawdzam zegarek. Jest godzina 8:41. Cztery minuty!!! Spoglądam na Nialla, piszę nuty w swoim zeszycie. Pewnie znowu układa melodię do piosenki, którą mi później zagra na gitarze. Uwielbiam słuchać jak śpiewa i gra. Ma świetny głos. Nie zdziwiłabym się gdybym przechodziła jakąkolwiek ulicą na świecie i zobaczyłabym bilbord z jego zdjęciem i napisem, że to najsławniejszy wokalista na świecie.
Godzina 8:45  Słyszymy dzwonek. NARESZCIE!!!!!
-Dokończycie zadanie 2,5,6 ze strony 98. Dziękuje. Do widzenia.
Idziemy z Niallerem do Pani Heatrow, wchodzimy do klasy.
-Dzień Dobry! Chciała Pani z nami porozmawiać.
-Tak. Za kilka dni koniec roku szkolnego, więc chciałabym żebyście zaśpiewali piosenkę w duecie.
Próby odbywały by się codziennie w czasie lekcji. Piosenka nie jest trudna. Wiem, że lubicie śpiewać i dobrze wam to wychodzi. A więc zgadzacie się?
-Ja się zgadzam, a ty Ariana?
-Tak, ja też. Kiedy by się odbyła pierwsza próba?
-Myślę, że w poniedziałek o 9.00. Proszę to jest piosenka którą zaśpiewacie. Mam nadzieje, że wam się spodoba. Z mojej strony to by było już wszystko. Macie jakieś pytania?
-Nie, nie mamy. Dziękujemy. Do widzenia.
   Reszta dnia minęła szybko. Wracamy teraz ze szkoły. Jestem wykończona. Jak dobrze, że dziś piątek. Wejdę do domu, zjem obiad i urządzę sobie krótka drzemkę.
-Co robisz jutro wieczorem?-Niall jak zawsze coś planuje.
-Pewnie to samo co robiłam tydzień temu, czyli oglądałam romansidła.
-No to może u mnie pooglądamy te romansidła?
-Czemu nie.-Przynajmniej ten weekend będzie ciekawszy niż poprzedni. Od 9 do 16.30 byłam w pracy, pracuje w kawiarni, przynajmniej dobrze, że w niedziele zaczynam dopiero od 12.
-Okey. Przyjdę po ciebie o 17. Twoja mama jutro pracuje wieczorem?
-Tak, chyba tak. A co?
-Jeśli pracuje to zostajesz u mnie na noc, a jeśli nie pracuje to też zostaniesz na noc, która opcja ci bardziej pasuje?
-Hhahhaah Obie propozycje są ciekawe. Dobra zostanę, ale podwieziesz mnie w niedziele do pracy.
-Dla ciebie wszystko.- Byliśmy już pod moim domem, więc pożegnaliśmy się i weszłam na podwórze. 
  Weszłam do domu, zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do siebie do pokoju. Przebrana w codzienne ubrania zeszłam na dół. Robiąc obiad śpiewałam piosenkę , która leciała w radiu.
  Zjadłam obiad, gdy spojrzałam na zegarek była 16.24. Postanowiłam pójść się zdrzemnąć.
Weszłam po schodach na górę. Zanim poszłam spać popisałam jeszcze z Niallerem. Po 10 minutach wreszcie zasnęłam.

sobota, 28 września 2013

Prolog

Jestem zwykłą dziewczyną z problemami jak chyba każdy.
Chodzę do liceum w Mullingar. 
Moim najlepszym przyjacielem jest Niall. Robimy razem dosłownie
wszystko, kocham go jak brata.
Moje życie nie należy do ciekawych, dorabiam jako kelnerka w klubie. 
Zbieram pieniądze na studia w  Londynie.
Nadal czekam na miłość mego życia...

Bohaterowie



Ariana Grande.
Wiek-17 lat


Niall Horan 
Wiek-17 lat



ONE DIRECTION 



***

3 lata później.


Ariana w wieku 20 lat. 



Niall w wieku 20 lat